Notatka

O piekarniku słów kilka.

O piekarniku słów kilka.

Długo szukałam wiarygodnych wskazówek jak pasteryzować jedzenie, taką zupę pomidorową czy fasolkę po bretońsku (#mniam #omnomnomnom).

Udało mi się kupić parę książek z lat 80 o przetworach, ale żadna z nich nie wspominała o pasteryzowaniu na sucho. Jak długo? W jakiej temperaturze? Wujek Google też za wiele nie pomógł. Czułam się niemal jak Sherlock Holmes na tropie tajemnicy sprzed lat, a z drugiej strony jak Thomas Edison. Eksperyment to moje drugie imię, ale nie chciałam puścić domu z dymem po spektakularnym wybuchu kuchenki.

Piekarnik wydaje się być idealnym narzędziem do pasteryzowania. Po pierwsze mieści dużo słoików, po drugie jest o wiele mniej uciążliwy od klasycznego sposobu na mokro (o tym opowiem następnym razem). Same zalety? Chciałabym żeby tak było.

Teoretycznie piekarnik jest fantastyczny, praktycznie, ma jednak kilka wad:

  1. Suche powietrze oddaje ciepło znacznie wolniej niż woda. Dla przykładu: litrowy słoik o temperaturze pokojowej potrzebuje około godziny na osiągnięcie 100 stopni w metodzie na mokro. Uzyskanie tego samego efektu w metodzie na sucho wymaga około dwóch godzin.
  2. Nie wiadomo kiedy zacząć odliczać czas. W metodzie na mokro wiadomo, że kiedy woda zacznie wrzeć to należy włączyć minutnik. W piekarniku określenie, kiedy wnętrze słoika osiągnęło pożądaną temperaturę na podstawie bodźców zewnętrznych jest bardzo trudne, bądź wręcz niemożliwe.
  3. Nie ma obowiązujących standardów ile czasu potrzebują dane przetwory, aby poprawnie przeprowadzić proces pasteryzacji. O zaleceniach metody na mokro można znaleźć we wszystkich książkach na temat przetworów. Metoda na sucho zakończyła swój żywot zaraz po wojnie.
  4. Istnieje ryzyko, że słoik pęknie, a wręcz wybuchnie. Największe zagrożenie jest przy otwieraniu piekarnika, gdy następuje szok termiczny (jest on większy niż przy wyjmowaniu słoika z wody). Metalowe zakrętki zachowują się inaczej niż szkło i to zwiększa ryzyko eksplozji. Dodatkowo, szkło słoika nie jest w pełni przeznaczone do ogrzewania go suchym powietrzem.

Najciekawsze linki:

Wspomniana literatura:

  • Zapasy zimowe, Perkowicz, 1957
  • Domowe przetwory z owoców i warzyw, Mering, 1975
  • Kompoty, marynaty, dżemy - Przetwory domowe, Skrodzka, 1979
  • Przetwory w gospodarstwie domowym, Pyszkowska, 1982
  • Domowe przetwory z owoców i warzyw, Jurczenko, 1990
  • Przetwory, konserwy, koncentraty w żywieniu rodziny, Starzyńska, 1990

Komentarze (6)

  • Dotka

    Czyli w piekarniku pozostaje tylko sterylizowanie jak dotąd ;)

    10.02.2016, 01:05:02
  • Chris

    Bardzo lubię te nasze rozmowy o pasteryzacji, ale że to tyle literatury... ;)Bardzo fajne foto :D

    10.02.2016, 11:06:18
  • Mila

    Szkoda, że pasteryzowanie na sucho się nie sprawdza, bo w teorii brzmi bardzo poręcznie :).

    10.02.2016, 14:47:35
  • Ola

    @Dotka O sterylizacji też muszę się trochę doszkolić ;) Ale mam nadzieję, że w tym przypadku piekarnik już da radę :)

    10.02.2016, 17:48:30
  • Ola

    @Chris Też bardzo je lubię :) Niestety obawiam się, że na tym nie koniec, gdyż literatury fachowej nigdy dość ;)

    10.02.2016, 17:49:32
  • Ola

    @Mila Smuteczek trochę, aczkolwiek są takie gadżety jak pasteryzatory, które też dają radę ^^

    10.02.2016, 17:50:40

Zostaw Komentarz